PowrótEMPGods of violence
Gods of violence - Kreator CD

Gods of violence KreatorCD

1 Opinia
Kreator
Dostępny w magazynie
Doręczenie paczki:  przewidywane między Środa, 01.03.2017 i Czwartek, 02.03.2017

Informacje

KategoriaCD
Motyw/StylZespoły
GatunekThrash Metal
FormatCD + DVD
OpakowanieDigibook
Dostępne od: 27.01.2017
Numer artykułu346014

Kreator - Gods Of Violence



CD + DVD (Digibook). DVD zawiera materiał live z Wacken (2014).


Uwaga fani Thrashu! Mille i spółka w wybornej formie. Kreator powraca ze swoim 14. studyjnym albumem. "Gods Of Violence" został nagrany we współpracy z Jensem Bogrenem (Opeth, Amon Amarth, Katatonia) i zmiksowany w Fascination Street Studio. Mastering to zasługa Tony'ego Lindgrena. Okładkę zaprojektował Jan Meininghaus, który tworzył obrazy m.in. dla Bolt Thrower, Accept i Overkill oraz jest autorem oprawy "Phantom Antichrist".

Ocena klientów

  • 1
  • 0
  • 0
  • 0
  • 0
Ø 5 gwiazdek 1 opinia
10%

Podziel się z nami opinią o "Gods of violence", a w ciągu 24 godzin dostaniesz Voucher 10%.
Napisz opinię

Opinie: od 1 do 1. Wszystkie opinie: 1 Sortuj według: Data | Przydatność

Napisane w dniu:

1 opinia

Styczeń z Kreatorem.

Długo kazali na siebie czekać, ale styczeń 2017 przyniósł aż 4 nowe płyty legendarnego Kreatora.

Rozpoczęło się od Ep-ki wydanej przez czasopismo Legacy (Niemcy), na której znalazł się utwór promujący nową płytę ("Gods of Violence"), jak również 3 utwory będące rozmaitymi dodatkami do "Phantom Antichrist" (cover "The Number of the Beast", "Wolfchild" oraz "Iron Destiny"). Całość wieńczą 2 kawałki koncertowe ("Phobia" oraz "Violent Revolution"), które promują materiał koncertowy, który... ostatecznie ukazał się wyłącznie w Japonii (o tym za chwilę).

Czasopismo Legacy zdecydowało się na Ep-kę, natomiast niemiecki Metal Hammer (w Polsce chyba bardziej popularny od Legacy) dołączył do czasopisma płytę koncertową. Całość nosi tytuł "Live Antichrist" (jewel case, istnieje też wersja w kartoniku), co oczywiście ściśle odnosi się do krążka "Phantom Antichrist". Materiał stosunkowo krótki (40 minut), 10 utworów, ale pod względem brzmienia jest naprawdę dobrze - to nie jakiś bootleg, który został wciśnięty fanom, lecz solidne wydawnictwo koncertowe ukazujące ogromny sukces albumu "Phantom Antichrist". Nie mogło oczywiście zabraknąć utworu tytułowego, "From Flood into Fire", czy "Civilization Collapse". Wady? Tylko jeden dawny szlagier ("Pleasure to Kill"), za to znalazły się w setliście "Renewal" i "Black Sunrise", które pochodzą z mało chwalebnych albumów Kreatora. Materiał zdecydowanie warty zakupu!

Trzecia nowa płyta Kreatora to również materiał koncertowy. Wydawnictwo nosi tytuł "Live at Wacken 2014" i... zespół zrobił fanów w konia. Otóż pierwotnie krążek ten miał być dołączony do nowej płyty "Gods of violence". Miał być, ale nie jest. Jeśli zakupicie limitowane wydanie europejskie, to otrzymacie DVD lub Blu-ray z tym koncertem, ale NIE OTRZYMACIE koncertowego krążka CD.
Wyłącznie wersja japońska oferuje pełne wydanie: 2CD+Blu-ray lub 2CD+DVD.

Osobiście posiadam wersję 2CD+Blu-ray i zdecydowanie ją polecam. Materiał na CD nie został w żaden sposób pocięty, nie zmodyfikowano setlisty, nie wyrzucono żadnego utworu. Całość trwa 70 minut i choć obfituje w kawałki z "Phantom Antichrist", to znalazło się również miejsce dla takich szlagierów, jak choćby "Endless Pain", "Pleasure to kill", czy "Flag of Hate / Tormentor".
Koncert bardzo solidny, zespół prezentuje się znakomicie... Wersja Blu-ray daje oczywiście znacznie większe możliwości, ale ten sam koncert w wersji audio wypada równie interesująco.
Dla fanów Kreatora - zakup obowiązkowy, choć oczywistą przeszkodzą może być cena (Japończycy nie znają pojęcia promocyjna cena).

Po tym strasznie długim wstępie (mam nadzieję, że komuś te informacje się przydadzą), pora przejść do nowego albumu studyjnego Kreatora, a więc "Gods of Violence".

Jak najłatwiej opisać niniejszy krążek? Jest to mieszanka "Enemy of God" z "Phantom Antichrist". Podstawowym elementem, nad którym pracował zespół, jest melodyjność. Bardzo chwytliwe refreny, ogromna dawka łatwych i przyjemnych melodii, mnóstwo zwolnień i nastrojowych, akustycznych partii. Skojarzenia z nową Metalliką są tu jak najbardziej na miejscu - krążek brzmi mocno komercyjnie, ciężkie riffy i galopady perkusji momentalnie przeradzają się w melodyjne zwrotki i refreny, których nie powstydziłby się nawet Sabaton.

Poza instrumentalnym intro (chyba odrobinę zbyt pompatyczne), szczególną uwagę przykuwają dwa odmienne stylistycznie kawałki. "Lion with Eagle Wings" to w pewnym stopniu ukłon w stronę NWOBHM - melodyjny thrash miesza się tu z bardziej klasycznym heavy metalem, a fantastyczne solówki przywodzą na myśl... Iron Maiden. Kreator od dawna nie miał na płycie takiej kompozycji, ale dzięki temu utwór pozostaje w pamięci na długo.

Kolejny kawałek warty wyróżnienia to "Fallen Brother". Interesujący zarówno pod względem tekstowym, jak i muzycznym - to kolejna hybryda gatunkowa, gdzie thrash stanowi jedynie jeden z elementów całości.

Pozostałe kawałki mniej lub bardziej kojarzą się z "Enemy of God", "Violent Revolution", "Hordes of Chaos" i "Phantom Antichrist". Chociaż warto zaznaczyć, że krążek jest bardziej zróżnicowany od "Phantom Antchrist" - znajdują się tu aranżacje orkiestrowe, jak również różne smaczki dźwiękowe (odgłosy dzwonów kościelnych, muzyka etniczna rodem z Bliskiego Wschodu, krótki fragment po niemiecku, etc.).

Wady? Cóż, mimo wszystko przewidywalność. Wiele riffów brzmi bliźniaczo podobnie do tych, które pojawiły się na poprzednich krążkach grupy, zwłaszcza na "Enemy of God". Zawiodą się także fani, którzy oczekują muzyki odnoszącej się do tytułu albumu - Kreator absolutnie nie podąża w stronę brutalnego, agresywnego thrashu. Przemoc? Wolne żarty, ilość melodii i melodyjność albumu chwilami ociera się o pomysły znane z power metalowych krążków.

Czy warto? TAK, jeśli lubicie współczesne oblicze Kreatora. Jeśli wysoko cenicie "Enemy of God" czy "Phantom Antichrist", to z pewnością krążek prędko nie opuści Waszego odtwarzacza. Jeśli jednak marzy Wam się powrót do czasów "Endless Pain" czy "Pleasure to kill", to poza szyldem grupy naprawdę niewiele jest tu dawnego, oldskulowego Kreatora.

PS Na wersji japońskiej płytę wieńczy kawałek "Earth Under the Sword". Bardzo mi go brakuje w wersji europejskiej - jeśli jesteście w stanie wysupłać więcej pieniążków z portfela zdecydowanie polecam 2CD+Blu-ray (wytwórnia Chaos Reigns).

Czy ta opinia okazała się pomocna?

Wprowadź swój komentarz:

Opinie: od 1 do 1. Wszystkie opinie: 1