-45%
No more tears - Ozzy Osbourne CD
54,90 zł

29,90 zł Oszczędzasz 45% / 25,00 zł

Dostępny w magazynie
Doręczenie paczki:  przewidywane między Wtorek, 02.05.2017 i Czwartek, 04.05.2017Ostatnie sztuki: 2

Informacje

KategoriaCD
Motyw/StylZespoły
GatunekHeavy Metal
EdycjaRe-Release
FormatCD
OpakowanieJewelcase
Dostępne od: 16.05.2002
Numer artykułu417492

Ozzy Osbourne - No More Tears



Szósty, solowy album Ozzy'ego ukazał się w 1991 roku. Okazał się wielkim sukcesem. Wspierany przez Zakka Wylde'a wokalista zaserwował numery, które weszły do kanonu jego solowej kariery. Piękna ballada "Mama, I'm Coming Home" to najlepszy przykład.

Ocena klientów

  • 1
  • 0
  • 0
  • 0
  • 0
Ø 5 gwiazdek 1 opinia
10%

Podziel się z nami opinią o "No more tears", a w ciągu 24 godzin dostaniesz Voucher 10%.
Napisz opinię

Opinie: od 1 do 1. Wszystkie opinie: 1 Sortuj według: Data | Przydatność

Napisane w dniu:

Liczba opinii: 2

Genialna płyta z paroma niedoróbkami

Jak dla mnie najlepsza płyta Ozzy'ego. Zakk Wylde swoją grą sprawia że chce się ją puszczać cały czas, a bas miażdży wnętrzności. Wszystko byłoby idealne, ale jak zwykle musi być jakieś ALE. Razem z 2 bonusami jest 13 utworów, jednak kilka z nich nie trzyma poziomu chociażby tytułowej kompozycji.
1.Kawałki na najwyższym poziomie to:
-Mr. Tinkertrain. Na refrenie już parę razy gardło zdarłem :)
-Mama I'm coming home. Już mi się przejadło, mimo to świetna kompozycja.
-No more tears. Ciężar tej piosenki jest niesamowity. Na płycie jest troszeczkę inna wersja niż ta znana z teledysku, więc jak ktoś jest ciekawy to niech zakupi.
-Hellraiser. Znam tą piosenkę z GTA. Jeden z najlepszych riffów w historii. A to że maczał w nim palce Lemmy tylko dodaje wartości :)
-AVH. Na początku do mnie nie przemawiał, ale z czasem strasznie polubiłem ten funkowy riff, który potrafi godzinami siedzieć w głowie.
-Party with the animals. Aż chce się śpiewać i machać głową. Bardzo skoczny kawałek. Po słuchaniu boli szyja :)
2.Następną grupą są kawałki które też są bardzo dobre, ale nie są arcydziełami :/
-I don't want to change the world. Dobry, ale chwilami nudnawy. Refren wchodzi w głowe, ale reszta przeciętna.
-Desire. Jw.
-Road to nowhere. Intro bardzo ciekawe. Brzmi jak guns n roses i szczerze wolałbym słyszeć Axla w tym utworze. Ot taka piosenka do posłuchania bez efektu WOW.
-Don't blame me. Bardzo ciekawa linia gitary i na tym koniec. Nie zagłębiałem się w tekst czy ma jakiś ukryty sens, ale jak dla mnie wydaje się płytki.
3. No i utwory które powinny zostać w odrzutach :(
-SIN. Genialne solo na intro (które nawiasem mówiąc zostało wykorzystane prze polskiego Rapera Małpę w jednym kawałku), ale jak dochodzi do zwrotki to się kończy wyjątkowość tego kawałka. Chyba nigdy do końca nie przesłuchałem :(
-Time after time. Na siłę zrobiona ballada. Nic mi w niej nie pasuje. Podoba mi się tylko jeden 5 sekundowy moment na każdym refrenie, jak Ozzy schodzi niżej z wokalem.
-Zombie stomp. Bardzo średni kawałek. Tutaj też się zastanawiam nad tekstem, bo z tego co słuchałem to też średni :(
Reasumując. Płyta godna uwagi. Ma swoje brzmienie, które dalej jest świeże. Powinienem dać 4 gwiazdki, ale nie mogę :) Ze względu na takie kawałki jak otwieracz, tytułowy, czy hellraiser ocena nie może być inna niż 5 gwiazdek :)

Czy ta opinia okazała się pomocna?

Wprowadź swój komentarz:

Opinie: od 1 do 1. Wszystkie opinie: 1