Rammstein

Panowie z Rammstein prawdopodobnie w dzieciństwie nie słuchali swoich matek, gdy te uparcie powtarzały im, że nie należy bawić się ogniem. Okraszone wyjątkowo widowiskową pirotechniką koncerty Berlińczyków stały się bowiem znakiem firmowym zespołu. Zespołu, za sprawą którego język niemiecki rozbrzmiewać zaczął w domach milionów fanów, którzy kupili albumy Tilla Lindemanna i jego kompanów.

Zgniatająca mechaniczną, marszową rytmiką tanz metalowa machina z napisem Rammstein na dobre ruszyła w 1997 r., gdy premierę miał drugi krążek formacji "Sehnsucht", na którym znalazły się m.in. "Engel" i "Du Hast".

Reputację zespołu, jako formacji, której pisanie przebojów przychodzi z wyjątkową łatwością, ugruntowały kolejne płyty: "Mutter" i "Reise, Reise". Ilustrowane wyjątkowo dopracowanymi, często autoironicznymi, quasifilmowymi teledyskami: "Amerika", "Keine lust" i "Sonne" weszły do żelaznego, koncertowego kanonu Rammstein i zawsze spotykają się z entuzjastycznym przyjęciem fanów.

Wydany w 2007 roku album "Liebe ist für alle da" wywołał spore kontrowersje w ojczyźnie muzyków. A to za sprawą utworu "Ich tu dir weh". Rammstein nie boją się tematów, które inni wolą obchodzić z daleka. Till Lindemann z lubością nurza się w mroku i perwersji. Pełne spektrum jego specyficznych zainteresować znakomicie ilustruje kompilacja "Made In Germany 1995-2011". W ramach promującej ją trasy zespół kolejny raz odwiedził Polskę. Koncerty w Gdańsku i Warszawie potwierdziły reputację Rammstein. Zespołu, który znaczenie słowa show wzniósł na nowy poziom.

Czytaj więcej
Strona 1 z 1