Kreator

W 2004 r. Mille Petrozza został zaproszony do dziecęcego show TV, by w "Kinderkanal" wyjaśnić maluchom, czym jest rock i metal.

Jesteśmy pewni, że wówczas wielu spośród tych, którzy w latach 80. nosili poszarpane dżinsowe katany z namalowanym długopisem logiem niemieckiej formacji, przecierało oczy ze zdumienia.

Przecież to właśnie Kreator, w początkach swej działalności, był synonimem brutalności i muzycznej ekstremy. Trzeba jednak przyznać, że producenci programu dokonali dobrego wyboru. Mille na pewno był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. W końcu 30-letnia kariera legendy niemieckiego thrashu, to najlepszy z możliwych certyfikat wiarygodności.

Gdy w połowie lat 80. młody Mille sformował swój zespół - początkowo działający pod szyldami Tyrant i Tormentor - zapewnie nie przypuszczał, że dotrze z nim na sceny największych metalowych festiwali, a dyskografia obejmować będzie: kilkanaście albumów studyjnych, kilka koncertowych i masę pomniejszych wydawnictw.

Impet z jakim Kreator uderzył na "Endless Pain" i "Pleasure To Kill" był potężny. Surowa agresja wczesnych dokonań zespołu zainspirowała później całą masę death metalowych formacji. Ewolucja Kreator pchała zespół w kierunku bardziej wyrafinowanych form.

"Extreme Aggression" i "Coma of Souls" zawierały utwory o większym stopniu technicznego i aranżacyjnego zaawansowania. Ale mimo tego wciąż tnące thrash metalową brzytwą. Koncert na Metalmanii w Spodku w 1990 roku potwierdził wyjątkowy status, jakim zespół cieszył się w Polsce.

Cieszy się nim do dziś - bo po kontrowersyjnych albumach z lat 90. ("Renewal" i "Endorama") Kreator wrócił na właściwe, thrashowe tory i za sprawą m.in. "Violent Revolution" i "Phantom Antichrist" wciąż stoi na czele hord chaosu, dumnie dzierżąc flagę nienawiści.

Czytaj więcej
Strona 1 z 1