Cannibal Corpse

Synonim death metalu. Death metalu bezdusznego, morderczego i ociekającego wszelkimi możliwymi płynami fizjologicznymi.

Balansujący na granicy dobrego smaku, a czasami celowo ją przekraczający. Cenzurowani i oskarżani o deprawowanie młodzieży udowodnili, że mają dystans do tego, co robią, gdy pojawili się na planie komedii "Ace Ventura" z Jimem Carrey'em w roli głównej.

Karierze grupy nie zaszkodziło nawet rozstanie z wokalistą Chrisem Barnesem w 1995 roku. Pozyskany z Monstrosity i wydobywający z gardła bezlitosny ryk George "Corpsegrinder" Fisher szybko stał się ulubieńcem fanów Kanibali.

Bez względu na to, czy to wczesne krążki ("Butchered At Birth", "Tomb of The Mutilated") czy najświeższe produkcje ("Kill", "Torture", "A Skeletal Domain"), dowodzeni przez Alexa Webstera Cannibal Corpse torturują ośrodki słuchowe równie skutecznie.

Kanibale regularnie odwiedzają Polskę, bo nad Wisłą zespół od lat cieszy się renomą niezawodnej koncertowej machiny. Całkowicie zasłużenie. Brutalny - a przy tym niesamowicie precyzyjny - show okraszony niezmordowanym headbangingiem wgniata słuchacza w podłogę i miażdży twarz niedowiarków młotkiem. Młotkiem z krwistym logiem Cannibal Corpse.

Czytaj więcej