Technika Pięciu Palców Dłoni Rozsadzających Serce zrobiła na muzykach z Los Angeles tak duże wrażenie, że nazwę zespołu, który powołali do życia w 2005 roku, zapożyczyli właśnie od śmiertelnego ciosu, który Uma Thurman z powodzeniem zastosowała w finałowej scenie drugiej części tarantinowskiej duologii "Kill Bill". Być może Zoltan Bathory i jego koledzy liczyli na to, że za muzyka tworzona pod takim właśnie szyldem będzie miała równie porażającą moc.

I nawet jeżeli odsłuch albumów Five Finger Death Punch nie prowadzi do zgonów, to mocne wrażenia sa gwarantowane. A nazwa na pewno przyniosła szczęście.

Kilka milionów płyt sprzedanych tylko i wyłącznie w USA. Koncerty u boku m.in.: Korn, Disturbed, Godsmack i Lamb of God. Rosnąca rzesza fanów. Uzasadnione porównania do największych gwiazd alternative i groove metalu. To wszystko bardzo szybko - zresztą całkowicie zasłużenie - stało się udziałem zespołu.

Debiutancki "The Way of the Fist" okrył się złotem w Stanach. A drugi w dyskografii 5FDP "War is the Answer" dotarł do 7. miejsca na liście Billboardu (o 100 pozycje wyższego niż poprzedni album). Trzeci w dorobku grupy "American Capitalist" zameldował się już na podium zestawienia (3. miejsce).

Nic więc dziwnego, że będący w ewidentnym gazie muzycy, porwali się na projekt jeszcze bardziej ambitny. Pisanie muzyki szło tak dobrze, że zamiast 12-13 nowych utworów, szybko mieli 24. Obie części "The Wrong Side of Heaven and the Righteous Side of Hell" zadebiutowały na 2. miejscu zestawienia krążków najlepiej sprzedających się w USA.

Rok 2015 przyniósł premierę "Got Your Six". Marsz na szczyt wciąż trwa. Koncertowo bezbłędni muzycy nie powiedzieli ostatniego słowa. To więcej niż pewne.

Czytaj więcej
Strona z 2